Rowerzysta z Brzezin skarży policję

Joanna Barczykowska
Wiktor Sawiuk
Zawsze wolał rower od samochodu, to był jego środek transportu. Wskutek wypadku nie wiadomo, kiedy z powrotem na niego wsiądzie, a zamiast pomocy, ze strony policji doświadczył braku wrażliwości.

Grzegorz Wojciechowski z Brzezin chce teraz walczyć o swoje prawa i złożył doniesienie do biura spraw wewnętrznych, czyli tzw. policji w policji.

- Prosiłem funkcjonariuszy o wezwanie karetki, bo po wypadku nie mogłem ustać na nodze. Zamiast tego wzięli mnie na długie przesłuchanie, a do lekarza musiałem dokuśtykać sam - denerwuje się Grzegorz Wojciechowski.

Wszystko przez pechowy poranek, kiedy brzezinianin jechał na rowerze do pracy. Na drodze przy ul. Sienkiewicza został potrącony przez samochód.

- Jechałem prosto ulicą, kiedy kobieta w samochodzie obok nagle skręciła w prawo do sklepu. Odbiłem się od jej tylnych drzwi i pechowo stąpnąłem nogą na krawężniku. Byłem w takim szoku, że w ogóle nie wiedziałem, co się stało. Kobieta wjechała na parking, ja powiedziałem, że nic się nie stało i ujechałem jeszcze 100 metrów. Wtedy złapał mnie tak potworny ból w kolanie, że zostawiłem rower i wróciłem na miejsce wypadku. Niestety, pani nie czuła się w żaden sposób winna i nie mogłem liczyć na jej pomoc - skarży się Grzegorz Wojciechowski z Brzezin.

Na miejsce szybko przyjechała policja, ale to tylko zaogniło sprawę. - Nie mogłem chodzić i prosiłem o wezwanie karetki. Zamiast tego policjanci zabrali mnie na przesłuchanie i jeszcze chcieli dać mandat, którego oczywiście nie przyjąłem, a moje prośby o pomoc lekarską puścili mimo uszu - mówi Wojciechowski.

Pan Grzegorz do lekarza pojechał sam. Od razu zajęli się nim na izbie przyjęć w Szpitalu Powiatowym w Brzezinach. Diagnoza była pewna - skręcenie prawego kolana i nadciągnięcie mięśnia udowego. - Wsadzono mi nogę w gips od stopy aż po kolano. Miałem w nim chodzić dwa tygodnie, ale przez bóle nogi i podejrzenie zakrzepów gips mi zdjęto. Teraz jestem na zwolnieniu lekarskim i szybko do pracy nie wrócę. To dla mnie tragedia. Jestem skazany na pomoc rodziny, bo nie mogę chodzić - mówi Wojciechowski.

Brzezinianin porusza się dziś o kulach i ma za złe policji, że nikt z mundurowych nie chciał mu pomóc.
- Czułem się jak przestępca, a nie osoba, która miała wypadek - przyznaje pan Grzegorz.

Wojciechowski złożył doniesienie do biura spraw wewnętrznych, czyli jednostki, która bada naruszenia przepisów wewnątrz policji. Brzezinianin ma nadzieję, że jego sprawa nie skończy się umorzeniem...

- Skarga wpłynęła do nas wczoraj. Teraz wyjaśnia ją biuro spraw wewnętrznych. Wiemy tylko, że obsługą tego zdarzenia zajmowali się doświadczeni zawodowo funkcjonariusze i z całą pewnością, gdyby zachodziła potrzeba pomocy medycznej, taka pomoc zostałaby wezwana - zapewnia Joanna Kącka, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. - Każdą wątpliwość należy wyjaśnić. Nam jako instytucji też zależy na rozwiązaniu tej sprawy.

Podobne przypadki trafiają często do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Ludzie szukają pomocy, bo myślą, że sami nie mają szans. - Z roku na rok tych spraw jest więcej, bo ludzie są bardziej świadomi swoich praw. Uważam, że powinno się ganić nawet drobne zaniedbania, bo przymykanie oczu doprowadzi do poważnych nadużyć - uważa dr Piotr Kładoczny z Fundacji.

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie